sobota, 11 lipca 2015

#4

- Uchijama Ayame... Łoho! To chyba moje. - nie powiem, ucieszyło mnie to, może do wiem się czegoś co mi się stało. - data urodzenia... grupa krwi.... powód pobytu.... O! Śmierć kliniczna?! Pogięło ich chyba... A co to jest...
Z teczki wyleciała mała karteczka z wiadomością.
- "Uchijama, jeśli jakimś sposobem się obudziłaś i czytasz tą wiadomość to wiedz, że musisz uciekać. Prawdopodobnie jesteś jedną z ostatnich osób w mieście. To co to wszystko zrobiło prawdopodobnie już zniknęło, ale ostrożności nigdy dość. Musisz nas znaleść. ~Przyjaciel stukniętego clown'a"... ŻE JAK?! OSTATNIA?! CO TU SIĘ DZIEJE?! Nie, nie będę płakać. Po prostu wyjdę stąd, wrócę do domu, pójdę spać i wszystko będzie jak dawniej....
No to ide.
- WTF! Co tu się stało?! - domy są obskubane z tynku i wyglądają jak zabytki. Ulice zniszczone, a miasto jakby... opuszczone. Ehhh, znowu ten ból głowy... Co tu się dzieje? Biegnę do domu. Co z tego, że to jakiś kilometr stąd, a ja nie biegałam nawet nie wiem ile. W zasadzie... ile ja leżałam w szpitalu?
Dobiegam do domu, otwieram - o dziwo, otwrte - drzwi. Nic się nie zmieniło poza tym, że wszystkie meble są pokryte kurzem.
- Mamo? Tato? Himura? - powoli przechodzę po całym domu, ale nikogo nie ma. Czyli to jest samotność. Co tak pika? Idę do kuchni. Elektroniczny zegarek, godzina 16:00, 14.05.2019r. - Czyli, że przeleżałam rok w szpitalu? To chyba jakieś żarty, jestem w Ukrytej Kamerze, tak, na pewno. Ej, wychodźcie! Ehh... kogo ja chce oszukać? Ale musze dowiedzieć się, co się działo przez ten ostatni rok.

piątek, 10 lipca 2015

#3

Budzę się w twardym łóżku otoczonym szklaną szybą.
- Co to, na kwarantannie byłam? - wybucham niekontrolowanym śmiechem, ale po chwili zaczyna mnie zastanawiać co tu robię i gdzie jestem. - To szpital jest...?
Spostrzegam, że jestem podłączona do kroplówki w połowie pustej. Wyjmuje te wszystkie rurki... Brrrrr, nie cierpię igieł.
- Dobra... to już jest dziwne.... ostatnie co pamiętam to... zielony sufit gabinetu pielęgniarki. No dobra, wstanę i się rozejrzę. - ŁUP! Tym sposobem ląduje na podłodze. Nie mam czucia w nogach!
- CO JEST! - Patrzę. A po moich dawnych nogach nie zostało śladu, te są chude... jak patyki, zupełnie jak u niektórych dziewczyn, z których się nabijałam. Ale one mogły chodzić. Wybucham płaczem.
- Nie, nie będę płakać! - zagryzam wargę żeby powstrzymać kolejną rzecz, której w sobie nie cierpię. Cała ta sytuacja skojarzyła mi się z filmem "Wallie", który kiedyś oglądałam. Tam ludzie byli tak rozpieszczeni, że nie potrafili już stać o własnych siłach i latają statkiem kosmicznym. A wszystkie śmieci lądują na Ziemi. Ale oczywiście happy end i na koniec wracają na ojczystą planetą i sadzą rośliny, pizze na przykład (taki żarcik ;))
Próbowałam poruszyć najpierw palcami - udało się. Następnie zaczęłam kręcić kostką, kolanem i całą nogą. Tak zrobiłam z drugą i ostrożnie próbowałam się podnieść. Kilka siniaków i stłuczeń zarobiłam, ale już prawie szłam. Można to tak nazwać. Przytrzymałam się stolika nocnego i biała teczka rzuciła mi się w oczy... otwieram.
_______
Dokończe

Uznajmy, że rozdział 2

Nie zasypiaj. Nie zasypiaj. Nie zasypiaj.
Czemu nie mogę przestać o tym myśleć?! Słowa tego typa przyprawiają mnie o ból głowy... Wyszłam z lekcji, pasowałoby to wykorzystać... Może pójdę do domu? Ahh, kurde, nie wzięłam plecaka... A co mi tam, pójdę do pielęgniarki.
 - Dzień dobry, ja źle poczułam się na lekcji...
 - Właśnie widzę. Kładź no się tu, bardzo źle wyglądasz. Pokaż się... Masz gorączkę. Następna się znalazła, już 3 osoby odprawiłam do domów. Co to, epidemia? - mruczy pod nosem niezrozumiałe słowa - No połóżże się!
Powoli podchodzę do dziwnego łóżka i czuję wyraźnie, że nogi mam jak z waty....
- Ahhhhhhh! - z bólu padam na kolana i łapię się za głowę.
- Co się dzieje?! - podbiega zaniepokojona i kładzie mi rękę na plecach.
- Głowa... boli... Aaaa! - pielęgniarka gdzieś idzie i po chwili czuję przyjemne zimno na głowie.
- Już? Dobrze?
- Eee... taa.... nie w-widzę z-za wyr-raźnie.....
Pomaga mi się ułożyć, stoi chwilę przy mnie i wraca do swojego biurka.... Chyba szuka numeru do moich rodziców... Po chwili usypiam.
Znowu ciemność.
Słyszę tylko bicie własnego serca i... głos.
Nie zasypiaj! Nie zasypiaj, idiotko! Zostaniesz sama!
Jakiś chłopak mnie woła.... Ma skrzydła i wygląda jakby się martwił. Ale ja usypiam.
Zostaniesz sama!
________________________


czwartek, 9 lipca 2015

Pierwszy rozdział opowiadanka, do którego nie mam jeszcze tytułu xD

         Kolejny, nudny, szary dzień mojego schematycznego życia... Wstaję, ubieram się, jem jako takie śniadanie i biegnę ile sił w nogach, aby w ciągu 10 minut zdążyć przed pierwszym dzwonkiem. I po co znowu do 3 nad ranem anime oglądałam? No cóż... nie mam innego zainteresowania. A szkoła się nie liczy... Belfer od historii znowu przynudza... może się trochę zdrzemnę? Tak, to będzie dobry pomysł...
- Weź mnie obudź jakby coś chciał ode mnie... - mówię do mojej przyjaciółki Keiji.
- Spoko, ale żebyś nie chrapała, bo wtedy nie tylko ty będziesz miała przerąbane - mruga do mnie przyjaźnie i przesuwa się tak, żeby zasłaniać nauczycielowi widok na mnie. Jaka kochana. Miałam naprawdę szczęście, że ją spotkałam. Ledwo ułożyłam głowę na rękach, a już mi się oczy zamknęły...
Ciemność.
Strach.
Smutek.
Samotność.
- Gdzie ja jestem? - słyszę własne echo i kołatanie mojego serca.
Rozbrzmiewa muzyka cyrkowa... wyczuwam, że na czymś siedzę, czymś miękkim... to chyba kinowe krzesło, a przede mną nagle pojawia się arena oświetlona jednym reflektorem. Wychodzą zwierzęta. Słonie, wilki, koty, tygrysy, gołębie, żyrafy, gepardy... I clown. Jak ja ich nie cierpie.
- Emmm... przepraszam, mógłby mi pan powiedzieć gdzie jestem?
W twoich snach.
- C-c-co?! Co to za głos?! - wstaję z krzesła, tym razem już poważnie wystraszona.
Mój. Usiądź, odpręż się i obejrzyj przedstawienie. Przygotowane specjalnie dla ciebie.
Hipnotyzujący głos, nie mogę się oprzeć i siadam z powrotem. Nie! Nie mogę! W horrorach zawsze słuchanie dziwnych clown;ów kończy się źle.
- Chcę z tąd wyjść!
Nie ma takiej możliwości.
- Dlaczego?! Ja chce wrócić!
Zaraz się obudzisz. Niestety nie obejrzysz przedstawienia, ale posłuchaj mojej rady. Nie zasypiaj.
- Co ty bredzisz, stuknięty clownie!? - i w tej chwili zdaję sobie sprawę, że już nie śpię i oczy całej klasy skierowane są na mnie - Eee... ja... nie czuję się najlepiej...
- Oczywiście. Idź do gabinetu pielęgniarki.
Wstaję i w ciszy wychodzę.

_________________________
Może CDN
~Shieruu